poniedziałek, 17 lipca 2017

Bananowo-jogurtowy pudding chia NAJLEPSZY!

Ten pudding zupełnie przypadkiem odkryłam u Krytyka Kulinarna. Wszyscy chyba wiedzą, że jedno
z modnych super foods jakimi są nasiona chia są skarbnicą mnóstwa dobroci dla naszego organizmu w tym mnogości kwasów OMEGA-3, które dla naszego organizmu są zbawienne! Z racji mojego wzmożonego zapotrzebowania na kwasy tłuszczowe postanowiłam przeprosić się z chia, których cały słoik stał u mnie w kargo ;) Idąc za ciosem znalazłam przepis idealny, który dzięki bananowi, wanilii i jogurtu tworzy z nasionami chia prawdziwe niebo w gębie! Ten deser jest pyszny do tego stopnia, że w przeciągu tygodnia robiłam go 3 razy! Co więcej z pewnością w tym temacie nie powiedziałam ostatniego słowa i będę go robić nadal, bo jest obłędny! Zakochałam się w nim baaaaaaardzo mocno! To jest taka petarda, że z pewnością przypadnie do gustu wszystkim łasuchom, co więcej! Robiąc go wieczorem mamy gotową przekąskę na dzień jutrzejszy do pracy, szkoły czy po prostu w domu... ;) Polecam po stokroć! <3

Składniki: (na jedną porcję)
1 dojrzały banan
150g jogurtu naturalnego
1 łyżka soku z cytryny
1,5 łyżki nasion chia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka cukru kokosowego lub miodu

Banana rozgnieść widelcem, skropić sokiem z cytryny, dodać jogurt, cukry, nasiona chia, całość wymieszać dokładnie.
Przełożyć do szklanki lub innego pojemnika. Zostawić na kilka godzin do lodówki.
Zjeść solo lub z ulubionymi owocami.


piątek, 14 lipca 2017

Jak zrobić puszysty omlet na słodko?

Jak zrobić puszysty omlet na słodko? To pytanie nurtowało mnie ładnych parę lat! Na szczęście z
odpowiedzią przyszła mi Paulina Stępień w swojej książce Mała Wielka Uczta, którą niejednokrotnie Wam tu przedstawiałam. Był słoneczny leniwy piątek gdy postanowiłam się nieco rozpieścić i zrobić sobie na śniadanie pyszny omlet szkopuł tkwił w tym, że nie miałam na niego dobrego pomysłu, na szczęście przypomniało mi się, że ciekawie brzmiący przepis znalazłam w książce Mała Wielka uczta. Wiele się nie zastanawiając postanowiłam przepis z kartki papieru urzeczywistnić w zaciszu swojej kuchni. Omlet wyszedł obłędny i wg mnie to najlepszy omlet jaki do tej pory jadłam. Co prawda do najlżejszych i dietetycznych dań nie należy ale czy nie każdemu należy się odrobina szaleństwa i rozpieszczenia? ;) Jeśli chcecie przepysznie rozpocząć swój dzień koniecznie zróbcie ten omlet!

Składniki: (na 1 omlet)
2 jajka
4 łyżki mąki pszennej
3/4 szklanki mleka
3-4 łyżeczki cukru
1 łyżka masła

Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę.
Do żółtek dodać cukier i ubić puszysty i jasny kogel mogel.
Do białek ostrożnie dodać kogel mogel, przesianą mąkę, mleko i delikatnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło, wylać ciasto, smażyć na średnim ogniu do momentu aż boki będą ścięte i złotobrązowe.
Ostrożnie przerzucić na drugą stronę, smażyć do momentu aż będzie ładnie zezłocony (trzeba kontrolować podczas smażenia).


środa, 12 lipca 2017

Jak zrobić placki ziemniaczane?

placki ziemniaczane
Tradycyjne placki ziemniaczane to klasyk, który  chyba lubi każdy no może prócz mojego kolegi z pracy Grzegorza, który jest jedyną osobą, którą znam i nie otwarcie mówi, że za plackami nie przepada. W moim życiu sposób jedzenia placków ziemniaczanych ewoluował od dziecięcego czyli z cukrem i śmietaną po zupełnie dorosły kwaśna śmietana lub po prostu solo... :) Po zakupie mojego nieocenionego ręcznego Boscha pokusiłam się o sprawdzenie patentu sprzedanego przez moją ciocię Mary czyli zmiksowanie ziemniaków za pomocą blendera... ;) Placki wyszły mega! Oczywiście do przygotowania takich placków nie jest niezbędne posiadanie blendera wystarczy tarka z bardzo drobnymi oczkami, sukcesem jest wykorzystanie naturalnej skrobi, która wydzieli się po starciu ziemniaków. Jak dla mnie najlepsze placki jakie do tej pory mi wyszły stąd dzielę się z Wami tym przepisem :)

Składniki: (na około 6 porcji)
1,5kg mącznych ziemniaków
2 duże cebule
2 jajka
3 łyżki mąki pszennej
sól, pieprz do smaku

Ziemniaki i cebulę obrać, umyć i zetrzeć na papkę a szczęśliwi posiadacze blendera z nakładką siekającą mogą posiłkować się właśnie takim sprzętem. Ze startych ziemniaków odlać wodę odstawić aby z wody opadła skrobia. Wodę wylać zaś skrobię dodać do ziemniaków
Skrobię dodać do ziemniaków. Dodać jajka, mąkę pszenną, sól i pieprz. Wymieszać.
Porcję ciasta kłaść na rozgrzany na patelni olej. Smażyć na złoty kolor.
Usmażone placki odsączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Podawać z ulubionymi dodatkami.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Cukinie zapiekane z serem blue

Faszerowane cukinie to jedno z moich ulubionych letnich dań, cukinie to tak wdzięczne
warzywo, że możemy z niego przygotować milion potraw od faszerowanych, duszonych w leczo, ketchupu czy nawet pasztetu, dżemu i cukinii a'la ananas! ;) Część z tych przepisów jest już na blogu część ujrzy światło dzienne mam nadzieję, w tym sezonie jednak dzisiaj czas na cukinie zapiekane z serem blue. Przepis petarda! Znalazłam go u Małgosi z Qchennych Inspiracji i mimo, że sera z niebieską pleśnią nie lubię to dałam się przekonać autorce, która zapewniała, że nawet najwięksi pleśniowy sceptycy pokochają ser w tej potrawie. Oczywiście miała rację! Ser blue w tym wydaniu podkręca smak delikatnej cukinii i tworzy z nią duet idealny!  Co więcej danie robi się w pół godziny więc jest idealne dla wszystkich zabieganych! Moja wersja tej potrawy jest wzbogacona o suszone pomidory, które w razie gdy brak ich w Waszej kuchni można pominąć... ;)  Dość gadania czas ugotować najlepsze cukinie w tym sezonie.

Składniki: (dla 2 osób)
2 średnie młode cukinie (po ok.20cm)
6 suszonych pomidorów w zalewie olejowej
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
1/2 łyżeczki suszonego imbiru
1 mała cebula
1 serek z niebieską pleśnią (100g)
sól, pieprz do smaku

Cukinie umyć, osuszyć, przekroić wzdłuż na dwie połówki.
Łyżeczką wybrać miąższ. Łódeczki cukiniowe lekko posolić i popieprzyć.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180stopni. Podpiec 10min.
W tym czasie na oleju z suszonych pomidorów podsmażyć posiekaną cebulkę i pokrojone w paseczki suszone pomidory. Gdy cebula się zeszkli dodać drobno pokrojony miąższ cukinii, całość podsmażać na średnim ogniu przez ok. 5 min. Po tym czasie przyprawić solą, pieprzem i imbirem.
Gotowym farszem napełnić podpieczone łódeczki na wierzch poukładać ser blue pokrojony w drobną kosteczkę. Wstawić do piekarnika, skręcić temp. do 170stopni, piec 25-30minut.
Podawać od razu po wyjęciu z piekarnika.

środa, 5 lipca 2017

Pizzetki

Gdy tylko odwiedza mnie moja kochana Judi ze swoim mężem Kamilem mam dodatkową motywację do upichcenia czegoś nowego i dobrego ;) Tym razem padło na pizzetki, które początkowo nie rokowały zbyt dobrze natomiast efekt końcowy okazał się całkiem spoko. Oczywiście nie są to pizzetki z pod ręki cioci Eli, które absolutnie skradły moje serce no ale Judyta i Kamil zgodnie stwierdzili, że były pyszne! :) Moje były w dwóch wersjach hawajskiej i wiejskiej. Tak naprawdę to co położymy na wierzch zależy od naszej wyobraźni. Przepis na ciasto zasięgnęłam z nieocenionej i jednej z moich ulubionych ksiażek Pauliny Stępień 'Mała Wielka Uczta'.

Składniki: (około 4-6 porcji)

Ciasto:
300g mąki pszennej
100g mąki orkiszowej
340ml wody
4 łyżki oliwy
7 g drożdzy instant lub 15g świeżych (ja użyłam instant)

Dodatki:
szynka
ananas
żółty ser
swojska kiełbasa
cebula
pieczarki

Sos:
4 łyżki koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczka oregano
sól, pieprz do smaku

Do miski wsypać mąkę, dodać wodę, oliwę i drożdże (jeśli są instant po prostu wsypać do miski jeśli świeże rozpuścić w odrobinie wody i wtedy dodać do reszty składników).
Z podanych składników wyrobić elastyczne ciasto, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić na mniej więcej godzinę do wyrośnięcia.

Przygotować sos:
Koncentrat wymieszać z przyprawami.

Z ciasta formowac kulki, które lekko rozpłaszczyć. Posmarować sosem, ułożyć dodatki jeśli robimy hawajskie pizzetki to sos, ser, szynka i ananas, jeśli chcemy przygotować wiejskie położyć sos, ser, swojską kiełbasę, cebulę i pieczarki. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni i piec ok.17minut.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Pesto bazyliowe

Pesto to przysmak, który poznałam jeszcze w Szczecinie za sprawą Alicji, pewnego pięknego
przedpołudnia wpadłam do niej na tzw. dożywianie.. ;) Tak, Alicja była tą osobą, która mieszkała w domu rodzinnym stąd zawsze miała pełną lodówkę co w studenckich czasach nie zawsze jest tak oczywiste... ;) O pesto już nie wspominając... Aby zrobić swoje osobiste pesto musiałam czekać ładnych parę lat, bo aż 8 lat?! No ale lepiej późno niż wcale! Za sprawą mojego ulubionego i najlepszego pomocnika kuchennego Bosch msm67170 wyczarowałam pesto, które skradło moje serce do tego stopnia, że gdyby nie fakt, że makaron raczej do dietetycznych rzeczy nie należy a moje dupinka wymaga lekkiego tuningu to jadłabym go calutki tydzień!! ;) W przygotowaniu posiłkowałam się przepisem z Kwestii Smaku chociaż oczywiście w praniu wyszło tak, że proporcje zrobiłam wg własnego oka i tego co miałam pod ręką... ;)

Składniki (na porcję pesto idealną do 500g makaronu (czyli standardowego opakowania)

30g listków świeżej bazylii (1 cała szklanka dość ciasto upakowana)
30g orzechów nerkowca
5-10g płatków migdałowych
1 spory ząbek czosnku
15g startego parmezanu albo innego twardego dojrzewającego sera
3/4 szklanki oliwy z oliwek
sól, pieprz do smaku

Orzechy i płatki migdałowe uprażyć na patelni (ostrożnie, żeby nie przypalić, bo będą gorzkie!)
Wszystko razem zmiksować na jednolitą masę. 
Makaron ugotować do ulubionej miękkości, dodać pesto, wymieszać. Podawać.
Pesto można użyć również do innych celów jak smarowanie pieczywa, grzanek, nadziewanie roladek drobiowych, dodatek do sosu itp.


piątek, 30 czerwca 2017

Budyniowiec truskawkowy

To ciacho upiekłam rzutem na taśmę do weekendowej kawki przed tym jak moje kulinarne życie zeszło nieco na dalszy plan... :) Pewnej miłej soboty wpadłam na pomysł upieczenia biszkoptu z owocami z tego przepisu klik niemniej jednak miałam pewien niedosyt, że niedziela za pasem a ciacho takie zwyczajne dlatego postanowiłam pokombinować i zrobić przepis fusion, placek biszkoptowy mojej mamy o lekko zmienionych proporcjach i krem z budyniowca babci Niny. Pomysł okazał się świetny! Przepyszny, wilgotny i owocowy biszkopt z kremem budyniowym stanowią połączenie idealne. Ciacho eleganckie, letnie, spokojnie można je zrobić na imprezę i żadna gospodyni się nim nie powstydzi ;) U mnie w wersji z truskawkami ale spokojnie można je zrobić w wersji z brzoskwiniami, śliwkami, wiśniami lub jagodami owoce można dobrać dowolne w zależności od sezonu.

Składniki: (na blaszkę 24x30cm)

Ciasto: 


6 jajek
3 szklanki mąki
1,5szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki olejku cytrynowego
1/3 szklanki oleju
30-40dag odszypułkowanych truskawek

Krem:


2 budynie waniliowe
3 szklanki mleka
4 łyżki cukru
1 kostka masła lub margaryny

Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą masę.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Łyżka po łyżce stale miksując dodawać do masy jajecznej.
Dobrze połączyć, na koniec cienką stróżką wlać olej i olejek. Zmiksować.
Na blaszce wyłożonej papierem wyłożyć osuszone truskawki, zalać ciastem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec około 45-55minut do tzw. suchego patyczka.
Wystudzić.


Przygotować krem:
2 szklanki mleka zagotować z cukrem. W 1 szklance rozrobić proszek budyniowy. Wlać do gotującego się mleka, zagotować gęsty budyń. Wystudzić. Masło utrzeć na puch łyżka po łyżce dodawać budyń, utrzeć na puszystą masę.

Ciasto przekroić wzdłuż. Część z owcami ułożyć na spodzie tak aby warstwa owoców była na górze, na to posmarować krem i przykryć drugim plackiem. Całość posypać cukrem pudrem i dobrze schłodzić. 



środa, 28 czerwca 2017

Szynka w sosie grzybowo-cebulowym

Gdy w mojej lodówce zalega spora liczba produktów wołających 'wykorzystaj nas już, bo się popsujemy!' w mojej głowie buzuje tysiąc kulinarnych myśli na minutę! :) Tak też było przy tej szynce :) W zamrażarce od dłuższego czasu na swoje pięć minut czekała szynka z ekologicznego wieprzka, zamrożone pieczarki, a w lodówce wołała do mnie kremówka ;) Tak powstał pomysł na szynkę, która okazała się tak pyszniutka, że trzeba podzielić się z Wami przepisem... ;)

Składniki:
70dag szynki wieprzowej (można użyć innego mięsa, wtedy czas obróbki termicznej może zostać wydłużony - jeśli mówimy o wołowinie lub skrócony - jeśli chcemy przygotować drób ;)
300ml śmietanki słodkiej kremówki
3 średniej wielkości cebule
500g pokrojonych w plasterki pieczarek
2 solidne garście suszonych grzybów
1 łyżka smalcu wieprzowego lub gęsiego
sól, pieprz, marynata staropolska KAMIS

Szynkę pokroić w grubsze plastry, lekko rozbić, natrzeć marynatą. Odstawić na kilka godzin do lodówki - najlepiej na noc.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, obsmażyć mięso na złoty kolor z obu stron. Przełożyć do brytfanki lub głębszej blaszki.
Cebulę pokroić w piórka i zeszklić na tłuszczu pozostałym z mięsa, dodać pieczarki podsmażać do momentu aż z pieczarek wyparuje woda. Wkruszyć suszone grzyby, podlać odrobiną wody, dusić ok.5-8minut. Po tym czasie wlać śmietankę zagotować i wylać sos na mięso. Brytfankę przykryć pokrywką a jeśli pieczemy mięso w blaszce przykryć szczelnie folią aluminiową.
Piec w piekarniku nagrzanym do 190stopni  przez około 1,5godziny.
Podawać z ziemniakami lub kaszą i ulubioną surówką :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Konfitura truskawkowa

Kto mnie zna bliżej, to wie, że ostatnimi czasy jest u mnie dość gorąco a w zasadzie było teraz jest upalnie i bynajmniej nie chodzi tutaj o pogodę... ;) Aby nie tracić ani chwili i aby sezon truskawkowy nie przeszedł mi koło nosa mając okazję na zrobienie zapasu konfitury truskawkowej na zimę postanowiłam działać od razu jak tylko za sprawą Anetki stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch koszyków truskawek. Konfitura robiona była na tzw. 'oko' i powiem Wam, że dobrze, że zapisałam sobie proporcję, bo gdyby do przyszłego roku dopadła mnie demencja nie wybaczyłabym sobie straty tego pysznego przepisu :) Konfitura wyszła w tzw. punkt, w sam raz kwaskowato-słodka, genialnie pachnie latem, jest po prostu idealna! Idealna do tego stopnia, że już część słoiczków została skonsumowana... :)


Składniki: (na 12 małych słoiczków ok. 5l dżemu)

3kg oczyszczonych i pokrojonych w mniejsze (ale nie drobne!) kawałki
350g cukru
3 łyżeczki naturalnej pektyny
sok z 1 cytryny

Do garnka z grubym dnem (najlepiej nieprzywierającym) włożyć truskawki, dokładnie wymieszać z pektyną. Wstawić na gaz, gotować truskawki ok. 10minut na srednim ogniu dość często mieszając. Po tym czasie dodać cukier oraz sok z cytryny. Wymieszać i gotować na wolnym ogniu kolejne 15minut,
Po tym czasie wyłączyć ogień. Odczekać chwilę, Mieszać od czasu do czasu - w ten sposób pozbędziemy się piany, która wytworzyła się podczas gotowania.
Do wyparzonych słoiczków rozlać dżem, zakręcić i odstawić do góry dnem.
Następnie słoiczki pasteryzować podczas mokrej pasteryzacji ok. 10 minut od zagotowania.
Wyjąć, przestudzić, schować do spiżarki :)


środa, 14 czerwca 2017

Chińszczyzna, która robi się sama (p.Doroty)

Pani Dorota to moja wieloletnia sąsiadka z Pomorza dzięki, której mam niezawodny przepis na paprykę konserwową, na którą przepis prezentowałam Wam przy okazji przetworów. Ten przepis przesłała mi Ela, która podczas jednej z rozmów telefonicznych zareklamowałam mi przepis Pani Doroty. Korzystając z soboty gdy mój M. jest w domu postanowiłam przygotować chińszczyznę właśnie z tego przepisu, co prawda nieco go zmodyfikowałam niemniej jednak trzon przepisu pozostał :) Jak dla mnie przepis kompletna petarda! Obiad, który robi się sam a jego smak jest po prostu obłędny! Dla wszystkich fanów jednogarnkowych potraw, które robią się praktycznie same to przepis po prostu idealny! :)

Składniki: (na solidne naczynie żaroodporne - 6 dorosłych osób)
70dag piersi z kurczaka lub innego dowolnego mięsa drobiowego (udka, skrzydełka, podudzia, co kto lubi)
przyprawa do kurczaka (u mnie czubrica i przyprawa kurczak złocisty)
1 opakowanie mrożonej mieszanki chińskiej
2 szklanki suchych ziaren ryżu (4 woreczki)

Zalewa: (jak dla mnie zalewy było za dużo, pewnie wynikało to z wielkości mojego naczynia żaroodpornego)
6 szklanek wody
1/2 łyżeczki ostrej papryki
2 łyżeczki naturalnej jarzynki (vegeta dla odważnych ;) )
0,5 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka czosnku granulowanego
7 łyżeczek pikantnego ketchupu
1/3 szklanki oleju (w oryginalne było 0,5 tyle dałam i wg mnie można ten olej jednak zredukować... ;) )

Wszystkie składniki zalewy zagotować.

Suchy ryż wyspać na dno naczynia żaroodpornego.
Na ryż włożyć mrożonkę.
Na mrożonkę zaś zamarynowane wcześniej mięso.
Całość zalać zagotowaną zalewą.
Wstawić do piekarnika i piec ok. 60minut w 200 stopniach.
Jeśli pieczemy piersi  kurczaka wtedy warto początkowo na połowę czasu przykryć całość folią aluminiową aby piersi zbytnio się nie spiekły, jeśli wykorzystujemy inne części kurczaka pieczemy bez przykrycia.
U mnie chińszczyzna podana w towarzystwie surówki z białej kapusty na styl chiński klik.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Wegańskie gofry dwuskładnikowe!

To jest przepis, na który wpadłam zupełnie przypadkiem u Pauliny z kotlet.tv jak Ci co są stałymi bywalcami mogli się niejednokrotnie przekonać z moich wpisów pasjonatka fit żywienia ze mnie średnia jak często popadam w fit euforię tak równie często zostaję pokonana przez swoją wrodzą miłość do jedzenia wszelkiej maści również tego co do zdrowych nie należy... ;) Z tymi goframi było zupełnie inaczej znajdując je absolutnie nie miałam w głowie fit gotowania, przepis jednak był tak prosty a moje banany tak dojrzałe, że nie mogłam sobie odmówić wypróbowania go w zaciszu własnej kuchni! Generalnie te gofry to po prostu petarda można je jeść bez większych wyrzutów sumienia a smakują obłędnie! Zdecydowanie jeden z lepszych fit przepisów na jakie trafiłam! 

Składniki:
ok. 3 szklanki płatków owsianych (u mnie górskie i orkiszowe - pół na pół)
1 banan
ok. 600ml wody (u mnie sok jabłkowy pół na pół z wodą, autorka przepisu podaje również, że można użyć mleka roślinnego)

Wszystkie składniki zmiksować na gładkie ciasto - gdy będzie zbyt gęste dodać nieco wody.
Na rozgrzanej i posmarowanej olejem gofrownicy kłaść porcję ciasta, piec na złoty kolor. 
Podawać z ulubionymi dodatkami ( u mnie masło orzechowe, banany oraz dżem, który nie załapał się na zdjęcia ;) )

Wskazówka:
Ciasto z czasem gęstnieje stąd od czasu do czasu trzeba je nieco rozrzedzić wodą jeśli zajdzie taka potrzeba.

piątek, 9 czerwca 2017

Zdrowy shake truskawkowy

Zupełnie spontanicznie podczas robienia konfitury truskawkowej zrobiłam do popijania w tzw. międzyczasie shake'a :) Równie spontanicznie wrzuciłam zdjęcie na moją fejsbukową stronę z zapytaniem czy czytelnicy chcą najpierw przepis na konfiturę czy koktajl jednogłośnie wszyscy opowiedzieli się za koktajlem. Przepis prosty jak to się mówi jak budowa cepa no ale czasami takie przepisy są najlepsze. Taki koktajl to bułka z masłem a do tego nie uświadczycie w nim cukru więc przy okazji jest całkiem zdrowy :)

Składniki: (na 2 porcje po 300ml)

1/2 szklanki pokrojonych truskawek
1 duży dojrzały banan
1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
1/2 szklanki mleka
ziarnka z jednej laski wanilii

Wszystkie składniki zmiksować na gładki płyn.
Rozlać do szklanek. Wypić od razu po przyrządzeniu.

Ps.  Przepis na McDonald'sowego shake również będzie o ile zdążę cyknąć fotki w sezonie truskawkowym, który co prawda w pełni ale jest dla mnie dość mocno gorącym okresem i bynajmniej nie jest to spowodowane staniem przy garze pełnym konfitur... to już mam za sobą... ;)

środa, 7 czerwca 2017

Patent na idealne jajko na miękko, które zawsze wychodzi

Jajko na miękko w moim życiu trzyma się mocno i jak do jajek sadzonych czy na twardo
musiałam dorosnąć tak na jajka na miękko zawładnęły moim sercem odkąd je pamiętam. Niestety mimo wielu nieudolnych prób nie potrafiłam ugotować jajka na miękko w punkt... Wynikało to pewnie z tego, że zazwyczaj miałam szczęście przychodzić na tzw. 'gotowe'. Moim mistrzem gotowania jajek na miękko jest mój teść! Każda próba przygotowania jaj na miękko w jego wykonaniu wychodzi po prostu idealnie! Po latach nieudanych prób postanowiłam po raz ostatni podejść do tematu i pewnego pięknego poranka stwierdziłam, że zrobię pewien eksperyment. O moje zdziwienie eksperyment się powiódł niemniej jednak aby potwierdzić skuteczność tej metody musiałam ugotować kilka porcji jajek w ten sposób aby mieć pewność, że sposób, który Wam tutaj zaprezentuję działa ;) No dobra dość lania wody czas przejść do konkretów.


Sposób na idealne jajko na miękko wg Agi z gotuj się do gotowania! (może ktoś przede mną wpadł na ten pomysł niemniej jednak ja doszłam do niego sama... ;) )


1 jajko z lodówki (zimne) rozmiar M

wrzątek
odrobina soli
kubek emaliowany 0,5l
mały palnik gazowy

Do kubeczka lub garnuszka 0,5l wlać wrzącą wodę (ok.1/2 lub nieco więcej)

Do wody łyżką stołową ostrożnie włożyć jajko.
Włączyć ogień pod garnuszkiem, wsypać odrobinę soli.
Włączyć stoper na 5minut, po tym czasie wyjąć jajo z wrzątku, lekko przestudzić.
Voila! Jajo na miękko gotowe! :)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Cukinie z kaszą orkiszową

Faszerowane cukinie to jedno z moich ulubionych wiosenno-letnich dań obiadowych! Ta wariacja na jego temat powstała gdy w lodówce o wykorzystanie wołały produkty, które dłużej na swoje pięć minut w kuchni czekać nie mogły ;) Efekt końcowy tak jak to w 90% takich przypadków bywa zaskoczył mnie piorunująco! Danie okazało się przepyszne i godne publikacji a w mojej kuchni na pewno jeszcze nie raz w te wakacje będzie mieć swoje pięć minut! Nawet jak teraz o nim piszę to dostaję ślinotoku więc możecie sobie wyobrazić jak ten kulinarny eksperyment musiał mi posmakować ;)

Składniki: (na 2 małe cukinie)
2 młode cukinie
1/2 woreczka kaszy orkiszowej (50g)
20dag dobrej jakości kiełbasy swojskiej
1/2 kartonika przecieru pomidorowego
1 mała cebulka
pieprz ziołowy, świeżo siekane zioła, sól, pieprz do smaku

Cukinie umyć przekroić wzdłuż, wydrążyć środek, który należy posiekać.
Kiełbasę pokroić w drobną kostkę, podsmażyć na suchej patelni, gdy kiełbasa będzie lekko podsmażona dodać posiekaną drobno cebulkę, podsmażyć do momentu aż cebula się zeszkli. 
Po tym czasie dodać pokrojony miąższ cukinii, chwilę podsmażyć.
Wmieszać kaszę, dodać przecier pomidorowy, doprawić do smaku.
Gotowym farszem napełnić cukinię dla fanów serowych klimatów cukinie można posypać startym serem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190stopni na około 30-35minut. Gdy ktoś zdecyduje się na ser najlepiej położyć go na ostatnie 10minut pieczenia.

piątek, 2 czerwca 2017

Placek biszkoptowy z rabarbarem mojej Mamy

Moja mama była mistrzynią w dbaniu o domowe ognisko. Jako dziecko pamiętam jak krzątała się po domu w pośpiechu aby wszystko w domu było dopieszczone i dopracowane w najmniejszych szczegółach. Tak też było z niedzielnym ciastem chociażby się waliło i paliło a na zegarze była 1:00 w nocy moja kochana Mamusia musiała upiec coś na niedzielę dla naszej licznej rodzinki. W zależności od tego jak długim czasem dysponowała takie były nasze niedzielne ciasta. Gdy czasu było mało piekła szybkie nieskomplikowane placki, które wg mnie były właśnie najlepsze! Tak było właśnie z tym przepisem. Ciacho idealne, wilgotne z owocami, po prostu idealne. A co najważniejsze zrobimy je w każdej chwili, bo składniki na nie zawsze mamy w domu :)

Składniki: (na blaszkę o wymiarach 24cm x 28cm)

2szklanki mąki
4 jajka
1 szklanka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżeczka olejku cytrynowego
1/4 szklanki oleju
dowolne owoce (u mnie 4 laski rabarbaru pokrojone w kostkę i zasypane na kwadrans 2 łyżkami cukru)

Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą masę.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Łyżka po łyżce stale miksując dodawać do masy jajecznej.
Dobrze połączyć, na koniec cienką stróżką wlać olej. Zmiksować.
Na blaszce wyłożonej papierem wysypać lekko osuszony rabarbar, zalać ciastem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec około 30-35minut do tzw. suchego patyczka.
Wystudzić, ostrożnie wyjąć z blaszki, odwrócić do góry nogami tak aby owoce były na wierzchu. Posypać cukrem pudrem.
Zajadać :)

środa, 31 maja 2017

Kotlety mielone w sezamie

Potrzeba matką wynalazku jak to mówią... ;) tak też było w przypadku tych kotletów. Na niedzielny obiad zaprosiłam teściów postanowiłam zrobić poczciwe tradycyjne kotlety mielone ale gapa nie sprawdziła czy ma bułkę tartą do panierki! Oczywiście okazało się, że bułki tartej brak natomiast w mojej szafce czekał na mnie cały słoik sezamu, którego nie zawahałam się użyć! Za sprawą tych małych poczciwych ziarenek tradycyjne polskie mielone zyskały nutkę orientu! :) Wyszło tak dobre, że aż żal było by się z Wami tym patentem nie podzielić...

Składniki:
400g mielonego mięsa wieprzowego
1 jajko
1 grubsza kromka chleba + mleko do jej zamoczenia
1 średniej wielkości cebula
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki ziołowego pieprzu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki soli

Cebulę posiekać i podsmażyć na niewielkiej ilości oleju na złoty kolor.
Chleb namoczyć w mleku. Odcisnąć.
Mięso wyrobić z odciśniętą kromką chleba, podsmażoną cebulą, jajkiem, przeciśniętym przez praskę czosnkiem oraz przyprawami.
Z wyrobionej masy formować kotlety, obtaczać w sezamie smażyć na małym ogniu uważając aby nie przypalić sezamu.
Podawać z ulubionymi dodatkami.

poniedziałek, 29 maja 2017

Czosnkowa fasolka z sezamem i fetą

Ahoj Fit Poniedziałku! :) Przepis na dzisiejszą przekąskę-danie na lekki obiad mam od Ewy Chodakowskiej, której jestem fanką niezmiennie od czterech lat! Po czterech latach z Ewą moja sylwetka z pewnością powinna prezentować się znacznie lepiej niemniej jednak tak samo mocną sympatią darzę moje kucharzenie i pieczenie stąd bilans wychodzi zazwyczaj na zero... Czasami Ewa wybija się na pierwszy plan i w ferworze fitnesowego zacięcia zaczynam gotować nieco zdrowiej i fit... ;) Tak też było przy tym przepisie zachwycona jadłospisem podanym na cały tydzień postanowiłam przygotować z niego tak dużo jak tylko się da! Wśród propozycji na kolację znalazł się przepis na fasolkę szparagową z czosnkiem, serem feta i sezamem. Takie połączenie skradło moje serce do tego stopnia, że przygotowywałam je już wielokrotnie! :) Polecam wszystkim, bo mimo, że danie zaliczam do tych Fit to spokojnie możemy zaserwować je gościom do grillowanych dań, miła odmiana dla sałatki greckiej lub ziemniaczanej. Nie ma na co czekać do kuchni marsz! :)

Składniki: (na 1 porcję)
2 solidne garście zielonej fasolki szparagowej (u mnie mrożona przygotowana na parze, jeśli używamy zwykłej mrożonej fasolki należy ją ugotować ale tak aby nadal była jędrna!)
1 plaster sera feta (ok.2cm)
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka sezamu 
1 łyżka oleju rzepakowego

Olej rozgrzać na patelni, wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek, podsmażyć dosłownie chwilę aby czosnek uwolnił aromat, dodać fasolkę, chwilę podsmażyć. Lekko przestudzić.
Sezam uprażyć na złoto na suchej patelni. Wymieszać z fasolką.
Ser feta pokroić w kostkę. Posypać fasolkę.
Zajadać od razu lub zabrać ze sobą do pracy :)

środa, 24 maja 2017

Masło szczypiorkowe do potraw z grilla

Ci co śledzą gotuj się do gotowania na FB wiedzą, że od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką ultra wspaniałego blender marki BOSCH, w którym absolutnie i po uszy się zakochałam. Jego wszechstronność i dodatkowe opcje sprawiają, że w mojej kuchni otworzyły się nowe nieskończone możliwości! W decyzji zakupu kluczową rolę odegrała Ciocia Mary, która już dobre dwa lata posiłkuje się właśnie tym modelem w swojej kuchni. Za sprawą mojej ostatniej wizyty u niej utwierdziłam się w przekonaniu, że tak! Ten sprzęt musi znaleźć się z mojej kuchni! Jak postanowiłam tak zrobiłam, po powrocie do domu bez wahania zamówiłam swój egzemplarz i jaram się nim jak dziecko! :) To chyba najlepszy zakup w życiu! Pokonał nawet mojego ukochanego MUMa, który zaraz po blenderze zajmuje w mojej kuchni drugie miejsce po względem użyteczności. Dzisiejszy przepis zainspirowany rozmową z moją cioteczką :) Gdy tylko dowiedziała się, że zakupiłam blender BOSCHA zaczęła sprzedawać mi patenty co w nim robi i się sprawdza. Tak dowiedziałam się o ziołowym masełku. W ostatni weekend korzystając z przepięknej pogody rozpaliliśmy z Markiem grilla obok kiełbasek musowo na ruszcie pojawił się chlebek, który ubóstwiam. Przy tej okazji przypomniałam sobie patent na masło ziołowe, z braku ziół powstało masło szczypiorkowe, które samą mnie zaskoczyło jak mało, który eksperyment w mojej kuchni :) 

Składniki:
1/2 kostki masła
1 pęczek szczypiorku
1/3 łyżeczki soli

Wszystkie składniki włożyć do pojemnika miksującego, nałożyć nakładkę, całość zmiksować na gładką masę.
Jeśli nie posiadamy blendera możemy masło utrzeć na puch, dodać drobno posiekany szczypiorek i całość wymieszać. 
Masło świetnie sprawdzi się do ziemniaczków z grilla, chleba, itd.

Ps. Ten wpis mimo, że nie miałabym nic przeciwko współpracy z marką BOSCH nie jest w żaden sposób sponsorowany, blender BOSCH MSM 67170 jest po prostu idealny! :)

poniedziałek, 22 maja 2017

Sałatka z kuskusem i serem feta na grilla i nie tylko

Kuskus rzecz, która ratuje mnie z niejednej kulinarnej opresji. Jeśli nie wiem co podać jako dodatek do obiadu sięgam po kuskus! :) Tak też było gdy postanowiłam po raz pierwszy w swoim kulinarnym życiu przygotować pstrąga, na którego przepis podawałam tydzień temu :) Kuskus w tym wydaniu to wariacja pod tytułem kuskus na winie, w pośpiechu gdy pstrąg dochodził w piekarniku na prędkości z tego co było w lodówce postanowiłam przygotować sałatkę - wyszła tak pyszna, że nie pozostaje mi nic innego jak spisać na nią przepis dla potomnych! :) Sałatka lekka, przepyszna idealna na grilla albo do lunchboxa do pracy. 

Składniki:
1/2szklanki kuskus + wrzątek do zalania 
1/2 pęczku natki pietruszki
1/3 kostki sera feta (cała kostka 250g)
1/4 papryki czerwonej
4-5 suszonych pomidorów w oleju
3-4 łyżki kukurydzy konserwowej
1/3 zielonego ogórka wężowego
4-5 łyżek sosu vinegret (np. z tego przepisu klik)

Kuskus zalać wrzątkiem tak aby wody było ok.0,5cm ponad powierzchnię kuskus. Przykryć talerzem, pozostawić na kilka minut aby kuskus wchłonął cały płyn.
Pietruszkę posiekać i dodać do przestudzonego kuskus.
Ser feta pokroić w kostkę.
Paprykę i ogórka pokroić w kostkę.
Suszone pomidory pokroić w cienkie paseczki.
Wszystkie składniki wymieszać z sosem.
Odstawić na kwadrans.
Zajadać.

piątek, 19 maja 2017

Syrop z pędów sosny

Syrop z pędów sosny to jest coś co wyjątkowo przypadło mi do gustu. Już rok temu wiedziona
instynktem nastawiłam słój tego dobrodziejstwa i mimo, że mogłam zrobić wersję alkoholową to intuicyjnie zrobiłam wersję bez alkoholu, która tej zimy okazała się dla mnie zbawienna i pomogła wyjść z niejednego przeziębienia! Poza pro-zdrowotnym działaniem smak sosnowego syropu jest przyjemny i jego niewielki dodatek z pewnością podrasuje niejeden deser sprawiając przy tym, że deser będzie nie tylko smaczny ale i zbawienny dla naszych dróg oddechowych! Z moim zeszłorocznym syropem wiąże się ciekawa historia a wręcz AFERA! Afera zaginionej butelki! Po kilki owocnych aplikacjach syropu podczas moich jesienno-zimowych przeziębień syrop po prostu zniknął! Gdy na przełomie lutego i marca dopadła mnie grypa, która totalnie ścięła mnie z nóg przypomniałam sobie, że najlepiej pomoże mi syrop z pędów sosny jak wielka była moja rozpacz gdy syrop przepadł!! Co więcej po wyleczeniu grypy nadal nie wiadomo było co się stało z butelką syropu! Śledztwo utknęło w martwym punkcie! Śmiałam się sama do siebie, że gdy nastawię słój z nowym syropem stary znajdzie się w momencie! Tak też właśnie było! Dzisiejszego przedpołudnia gdy w koszyczku miałam już świeżutka porcję pędów pomaszerowałam do komórki, w której przechowujemy puste butelki i co tam znalazłam? Pełną butelkę syropu z poprzedniego roku! Kto go tam wyniósł pozostanie z pewnością nieodgadnioną tajemnicą... niemniej jednak cieszy mnie fakt, że się odnalazła, szkoda by było tak cennego trunku... ;)

Składniki:

młode pędy sosny
cukier

Młode pędy sosny połamać na mniejsze kawałki, włożyć do słoja, układać warstwami pędy sosny i cukier.
Zakręcić słoik z lekkim 'luzem' i odstawić na parapet najlepiej dobrze nasłoneczniony na tydzień, dwa aż pędy puszczą sok. Wtedy pędy odcedzić na jałowej gazie, powstały syrop przelać do butelki i odstawić w chłodne i zaciemnione miejsce.

Po cały elaborat na temat syropu sosnowego zapraszam na stronę Klaudyny Hebdy :)



środa, 17 maja 2017

Ruskie naleśniki ze szczypiorkiem

Ogólnie w mojej rodzinie od strony mamy tak jak już wspominałam przy okazji przepisu na pierogi klik określenie ruskie automatycznie skreślało daną potrawę z menu w moim domu. Mój śp. dziadek doznał w czasie wojny oraz po wojnie tyle krzywd ze strony naszych wschodnich sąsiadów, że jego wrodzona niechęć sięgnęła do trzeciego pokolenia i przejawiała się nawet tym, że co miało Rosjanina w nazwie nie było jedzone ;) Ruskich naleśników w moim rodzinnym domu człowiek nie uświadczył zresztą jak i pierogów, o których pisałam tutaj kilka tygodni temu. Ja niechęć dziadka w pełni rozumiem niemniej jednak na studiach nauczyłam się jeść wszystko a więc i farsz do ruskich a co za tym idzie złamałam rodzinną tradycję... Na ruskie naleśniki naszło mnie przy okazji robienia krokietów z farszem, który został mi po pierogach ;) Z racji, że farszu było mniej niż usmażonych naleśników postanowiłam na szybko zorganizować sobie ruski farsz i zrobić naleśniki... :) Pomysł okazał się bardzo trafiony niemniej jednak do ruskich w naleśnikowej wersji warto podać odrobinę kwaśnej śmietany i posypać szczypiorkiem (u mnie śmietany brak natomiast szczypior w podwójnej porcji... ;) )

Składniki:

Ciasto na naleśniki:
2 jajka
20 dag mąki
250ml mleka
250ml wody
szczypta soli

Białka oddzielić od żółtek.
Żółtka roztrzepać z mlekiem i wodą, dodać tyle mąki aby ciasto było gęste jak śmietana. Z białek ubić pianę, delikatnie wymieszać, dodając w międzyczasie pozostałą mąkę.
Gotowe ciasto odstawić na kwadrans.
Na rozgrzanej i lekko natłuszczonej patelni smażyć cienkie naleśniki.

Farsz:
6 średniej wielkości ziemniaków
1 duża cebula biała
250g białego sera twarogowego
sól, pieprz do smaku

Cebulkę zeszklić na oleju. Ziemniaki ugotować i utłuc na puch, dodać cebulkę i rozdrobniony twaróg. Całość doprawić solą i pieprzem. Na naleśniku kłaść porcję farszu (ok. 1 łyżki stołowej), zawijać w kopertę.
Zawinięte naleśniki podsmażyć na złoty kolor z obu stron. Podawać z kwaśną śmietaną i szczypiorkiem

poniedziałek, 15 maja 2017

Pieczony pstrąg cytrynowo-pietruszkowy

Są takie rzeczy w kuchni, do których przygotowania musiałam odczekać całkiem sporo. Tak było z pstrągiem jeść go lubiłam bardzo niemniej jednak aby go przygotować zdobywałam się na odwagę ładnych parę lat dlaczego? Nie mam pojęcia, bo jak się okazało to jedno z najprostszych dań jakie można zrobić w zaciszu własnej kuchni :) Pstrąg przygotowany w ten sposób idealnie sprawdzi się zarówno na lekki obiad jak i ciepłą kolację we dwoje... ;) Z pewnością taka wersja pstrąga w wieczornym wydaniu wyjdzie taniej niż wyjście do knajpy a i druga połówka będzie bardziej z nas dumna jak przygotujemy tak wystawne danie samodzielnie :)

Składniki: (na 2 porcje)
2 oczyszczone i wypatroszone pstrągi
1 pęczek pietruszki
1wyszorowana i sparzona cytryna
4 ząbki czosnku
2-3 łyżki masła
2 łyżki mąki do oprószenia ryby
sól i pieprz do smaku

Pstrąga posolić i popieprzyć zarówno z wierzchu jak i w środku.
Do środka włożyć po 1/2 pęczka pietruszki, po ząbku czosnku pokrojonym w plasterki, i po 2 plasterki cytryny (ja dla wygody przekroiłam je jeszcze na pół - czyli zrobiłam półplasterki... ;)
Wierzch ryby lekko oprószyć mąką.
Masło rozpuścić na patelni. Ostrożnie włożyć pstrągi podsmażyć na złoty kolor z obu stron, przełożyć do naczynia żaroodpornego, polać masłem z patelni, gdy któreś ze składników wypadnie ze środka pstrąga można je wyłożyć na wierzch. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190stopni na 10-15minut (na czas pie
Po tym czasie ryba jest gotowa.
Podawać z pieczonymi ziemniaczkami lub innymi ulubionymi dodatkami ( u nas sałatka z kuskusem :) )

piątek, 12 maja 2017

Sernik z galaretką truskawkowo-rabarbarową

Ten sernik powstał za sprawą głosowania na moim fejsbukowym koncie większość zapytanych odpowiedziała, że chętnie widzieliby na blogu sernik z rabarbarem. Jak sobie zażyczyli tak zrobiłam co prawda z niewielkim poślizgiem, bo w dniu, w którym sobie zaplanowałam ostre pieczenie ogarnął mnie taki leń, że cały dzień przesnułam po domu i na koniec obudziłam się, że przydało by się coś słodkiego do kawy - tak powstały muffinki z rabarbarem :) Na szczęście leń mnie opuścił i już przy kolejnej okazji jaką był 3. maja postanowiłam wziąć się za sernik. Przepis po małych modyfikacjach z mojej strony zaczerpnęłam z wiaderka, w którym kupiłam ser ;) Natomiast rabarbarowa galaretka to już mój własny dodatek... ;) Sernik za sprawą lekko kwaśnej wierzchniej warstwy sprawia, że jest orzeźwiający i po prostu pyszny, nawet jak teraz o nim piszę to ślinka mi już cieknie... ;)

Składniki: (na blachę 24 x 28)

Sernik:
1kg serka twarogowego w wiaderku (u mnie z Biedronki Vitanello - dobry skład bez zbędnych dodatków, naprawdę polecam!)
4 jajka
3/4 szklanki cukru
1 budyń waniliowy
1 cukier wanilinowy
2 łyżki kaszy manny 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
garść rodzynek (opcjonalnie)

Galaretka:
4-5 grubych łodyg rabarbaru
2-3 łyżki wody
2 galaretki truskawkowe

Dodatkowo:
1 opakowanie herbatników BONITKI z biedronki - na wymiar tej blaszki ta paczka jest idealna.

Budyń i kaszę połączyć z proszkiem do pieczenia i wymieszać dobrze z serkiem.
Żółtka oddzielić od białek, utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym na puch. Łyżka po łyżce stale miksując (na niskich obrotach) dodawać serek. Gdy całość ładnie się połączy dodać pianę ubitą z białek. Delikatnie wymieszać. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (24cm x 28) ułożyć herbatniki, ostrożnie wyłożyć masę serową. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni przez godzinę.
Po tym czasie wyłączyć piekarnik, lekko uchylić drzwiczki i pozwolić sernikowi zupełnie wystygnąć.
Gdy sernik jest już zimny, rabarbar pokroić w kostkę, włożyć do garnuszka podlać wodą i zagotować. Zdjąć z ognia wsypać galaretki, energicznie wymieszać do całkowitego rozpuszczenia galaretek. Odstawić do lekkiego stężenia, gdy galaretka będzie lekko tężeć wyłożyć na sernik, zaś na sernik ułożyć drugą porcję herbatników. Pozostawić by całość dobrze związała (najlepiej na noc wstawić go do lodówki). 

Ten sernik świetnie się sprawdzi, również z innymi typami owocowej galaretki zamiast rabarbaru może być mus truskawkowy, malinowy, jabłkowy, istnieje szeroka dowolność ;)



środa, 10 maja 2017

Roladki ze szparagami w sosie musztardowo-miodowym


Szparagi zawsze mnie intrygowały niemniej jednak nigdy wcześniej ich nie jadłam, nie kupowałam itd. Zastanawiało mnie to wszechogarniające szparagowe szaleństwo kilka lat z rzędu licząc moje blogowe poczynania zanim zdążyłam zaopatrzyć się w szparagi to już mijał na nie sezon ;) Aż do teraz! Będą z M. w Lidlu napotkałam na promocję, która od razu sprawiła, że zakupiłam opakowanie zielonych szparagów. Początkowo miałam je przygotować klasycznie zawijane w boczku z sosem holenderskim i jajkiem w koszulce wyszło oczywiście inaczej... ;) Z racji potrzeby wymyślenia czegoś wow na niedzielny obiad postanowiłam moje lidlowe szparagi przekuć właśnie w obiadowy sukces! ;) Z pomocą przyszła mi Kwestia Smaku gdzie znalazłam przepis petardę, który od razu postanowiłam wykorzystać! Zdecydowanie polecam przygotowanie szparagów w ten sposób, bo jest prosty i gwarantuje sukces! Obiad w takim wydaniu jest lekki, sycący po prostu pyszny!

Składniki: (na 6 sztuk)

2 filety z kurczaka
6 plasterków cienko pokrojonego boczku lub szynki szwardzwalckiej
sól, pieprz do smaku, marynata staropolska KAMIS
18 sztuk zielonych szparagów
1 czubata łyżka musztardy słodko-ostrej lub musztardy francuskiej
1 łyżka miodu
100g śmietanki kremówki 30% 
1 łyżka soku z cytryny do smaku 
oliwa z oliwek lub olej

Miód wymieszać z musztardą, jedną  łyżkę odłożyć do posmarowania mięsa.
Każdy filet z kurczaka przekroić wzdłuż na trzy cieńsze plastry. Każdy rozbić, natrzeć solą, pieprzem i odrobiną przyprawy.
Szparagi umyć, pozbyć się zdrewniałych końców (odłamać je - same złamią się w odpowiednim miejscu)
Na rozbite kotlety kłaść po 3 sztuki szparagów, zawinąć, posmarować musztardą wymieszaną z miodem oraz odrobiną oliwy z oliwek. 
Wokół kurczaka zawinąć boczek. Ułożyć w naczyniu do zapiekania (wcześniej posmarowany lekko oliwą z oliwek).
Końcówki szparagów przykryć paskiem folii aluminiowej aby zbytnio się nie przypiekły.
Roladki wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piec ok.20 minut.
W tym czasie pozostałą musztardę z miodem wymieszać ze śmietanką, sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
Po 20minutach zdjąć folię z końcówek i całość polać sosem, wstawić do pieca jeszcze na 10minut (jeśli posiadamy w piekarniku funkcję grill warto jej użyć). Dopiec roladki na złoty kolor.
Podawać z pieczonymi ziemniakami i mizerią lub innymi ulubionymi dodatkami :)



poniedziałek, 8 maja 2017

Pizza na bezglutenowym spodzie

Fit Poniedziałek zmotywował mnie do opublikowania przepisu, który zrobiłam kilka miesięcy temu gdy poszukiwałam zdrowszych alternatyw pospolitych przekąsek uznawanych powszechnie za niezbyt zdrowe ;) Z pomocą przyszła mi Kinga Paruzel i jej książka Nie...Zwykła Kuchnia bo każdy jest inny. Tam znalazłam fajny przepis na pizzę na kalafiorowym spodzie. Powiem tak, dla tych, którzy lubią eksperymentować i poszukiwać nowych smaków polecam wypróbować przepis natomiast Ci, którzy kochają pulchniutkie, chrupiące i pełne glutenu ciasto mogą spróbować z ciekawości niemniej jednak nie łudźcie się, że ta pizza zastąpi Wam tradycyjne klasyczne pszenne ciasto... ;) Tak czy siak gdyby traktować to danie jako zupełnie osobne i odrębne z pewnością będziemy miło zaskoczeni, bo jest naprawdę smacznie.

Składniki:
1 szklanka startego na drobnych oczach kalafiora
2 mozzarelle starte na tarce (1 szklanka)
1/4 szklanki startego parmezanu
1 łyżeczka suszonej bazylii
jajko
tuńczyk w kawałkach w sosie własnym
czerwona cebula
cytryna
garść szpinaku 3 ząbki czosnku
1 łyżka oleju rzepakowego
sól i pieprz do smaku

Piekarnik nastawić na 200 stopni z funkcją góra dół. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Starty kalafior przełożyć do garnka z wodą i gotować ok. 6minut. Odcedzić, przestudzić, odcisnąć całą wodę przez gazę lub bawełnianą ściereczkę.
Odciśnięty kalafior wymieszać ze startą mozzarellą, parmezanem, bazylią, jajkiem i łyżką soli, wyrobić ciasto.
Ciasto wyłożyć na blaszkę i uformować okrąg o średnicy 20cm (u mnie w kwadrat)
W osobnej misce zmiksować na pastę szpinak, czosnek, szczyptę soli i łyżkę oleju.
Spód do pizzy włożyć do piekarnika i piec około 5-10minut na złoty kolor. Wyjąć.
Na przygotowany spód wyłożyć pastę szpinakową, następnie kawałki tuńczyka, czerwonej cebuli oraz bardzo cienkie plasterki wyszorowanej i sparzonej cytryny.
Całość piec około 10minut. Wyjąć z piekarnika podawać na ciepło.

Printfriendly