poniedziałek, 17 lipca 2017

Bananowo-jogurtowy pudding chia NAJLEPSZY!

Ten pudding zupełnie przypadkiem odkryłam u Krytyka Kulinarna. Wszyscy chyba wiedzą, że jedno
z modnych super foods jakimi są nasiona chia są skarbnicą mnóstwa dobroci dla naszego organizmu w tym mnogości kwasów OMEGA-3, które dla naszego organizmu są zbawienne! Z racji mojego wzmożonego zapotrzebowania na kwasy tłuszczowe postanowiłam przeprosić się z chia, których cały słoik stał u mnie w kargo ;) Idąc za ciosem znalazłam przepis idealny, który dzięki bananowi, wanilii i jogurtu tworzy z nasionami chia prawdziwe niebo w gębie! Ten deser jest pyszny do tego stopnia, że w przeciągu tygodnia robiłam go 3 razy! Co więcej z pewnością w tym temacie nie powiedziałam ostatniego słowa i będę go robić nadal, bo jest obłędny! Zakochałam się w nim baaaaaaardzo mocno! To jest taka petarda, że z pewnością przypadnie do gustu wszystkim łasuchom, co więcej! Robiąc go wieczorem mamy gotową przekąskę na dzień jutrzejszy do pracy, szkoły czy po prostu w domu... ;) Polecam po stokroć! <3

Składniki: (na jedną porcję)
1 dojrzały banan
150g jogurtu naturalnego
1 łyżka soku z cytryny
1,5 łyżki nasion chia
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka cukru kokosowego lub miodu

Banana rozgnieść widelcem, skropić sokiem z cytryny, dodać jogurt, cukry, nasiona chia, całość wymieszać dokładnie.
Przełożyć do szklanki lub innego pojemnika. Zostawić na kilka godzin do lodówki.
Zjeść solo lub z ulubionymi owocami.


piątek, 14 lipca 2017

Jak zrobić puszysty omlet na słodko?

Jak zrobić puszysty omlet na słodko? To pytanie nurtowało mnie ładnych parę lat! Na szczęście z
odpowiedzią przyszła mi Paulina Stępień w swojej książce Mała Wielka Uczta, którą niejednokrotnie Wam tu przedstawiałam. Był słoneczny leniwy piątek gdy postanowiłam się nieco rozpieścić i zrobić sobie na śniadanie pyszny omlet szkopuł tkwił w tym, że nie miałam na niego dobrego pomysłu, na szczęście przypomniało mi się, że ciekawie brzmiący przepis znalazłam w książce Mała Wielka uczta. Wiele się nie zastanawiając postanowiłam przepis z kartki papieru urzeczywistnić w zaciszu swojej kuchni. Omlet wyszedł obłędny i wg mnie to najlepszy omlet jaki do tej pory jadłam. Co prawda do najlżejszych i dietetycznych dań nie należy ale czy nie każdemu należy się odrobina szaleństwa i rozpieszczenia? ;) Jeśli chcecie przepysznie rozpocząć swój dzień koniecznie zróbcie ten omlet!

Składniki: (na 1 omlet)
2 jajka
4 łyżki mąki pszennej
3/4 szklanki mleka
3-4 łyżeczki cukru
1 łyżka masła

Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę.
Do żółtek dodać cukier i ubić puszysty i jasny kogel mogel.
Do białek ostrożnie dodać kogel mogel, przesianą mąkę, mleko i delikatnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło, wylać ciasto, smażyć na średnim ogniu do momentu aż boki będą ścięte i złotobrązowe.
Ostrożnie przerzucić na drugą stronę, smażyć do momentu aż będzie ładnie zezłocony (trzeba kontrolować podczas smażenia).


środa, 12 lipca 2017

Jak zrobić placki ziemniaczane?

placki ziemniaczane
Tradycyjne placki ziemniaczane to klasyk, który  chyba lubi każdy no może prócz mojego kolegi z pracy Grzegorza, który jest jedyną osobą, którą znam i nie otwarcie mówi, że za plackami nie przepada. W moim życiu sposób jedzenia placków ziemniaczanych ewoluował od dziecięcego czyli z cukrem i śmietaną po zupełnie dorosły kwaśna śmietana lub po prostu solo... :) Po zakupie mojego nieocenionego ręcznego Boscha pokusiłam się o sprawdzenie patentu sprzedanego przez moją ciocię Mary czyli zmiksowanie ziemniaków za pomocą blendera... ;) Placki wyszły mega! Oczywiście do przygotowania takich placków nie jest niezbędne posiadanie blendera wystarczy tarka z bardzo drobnymi oczkami, sukcesem jest wykorzystanie naturalnej skrobi, która wydzieli się po starciu ziemniaków. Jak dla mnie najlepsze placki jakie do tej pory mi wyszły stąd dzielę się z Wami tym przepisem :)

Składniki: (na około 6 porcji)
1,5kg mącznych ziemniaków
2 duże cebule
2 jajka
3 łyżki mąki pszennej
sól, pieprz do smaku

Ziemniaki i cebulę obrać, umyć i zetrzeć na papkę a szczęśliwi posiadacze blendera z nakładką siekającą mogą posiłkować się właśnie takim sprzętem. Ze startych ziemniaków odlać wodę odstawić aby z wody opadła skrobia. Wodę wylać zaś skrobię dodać do ziemniaków
Skrobię dodać do ziemniaków. Dodać jajka, mąkę pszenną, sól i pieprz. Wymieszać.
Porcję ciasta kłaść na rozgrzany na patelni olej. Smażyć na złoty kolor.
Usmażone placki odsączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.
Podawać z ulubionymi dodatkami.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Cukinie zapiekane z serem blue

Faszerowane cukinie to jedno z moich ulubionych letnich dań, cukinie to tak wdzięczne
warzywo, że możemy z niego przygotować milion potraw od faszerowanych, duszonych w leczo, ketchupu czy nawet pasztetu, dżemu i cukinii a'la ananas! ;) Część z tych przepisów jest już na blogu część ujrzy światło dzienne mam nadzieję, w tym sezonie jednak dzisiaj czas na cukinie zapiekane z serem blue. Przepis petarda! Znalazłam go u Małgosi z Qchennych Inspiracji i mimo, że sera z niebieską pleśnią nie lubię to dałam się przekonać autorce, która zapewniała, że nawet najwięksi pleśniowy sceptycy pokochają ser w tej potrawie. Oczywiście miała rację! Ser blue w tym wydaniu podkręca smak delikatnej cukinii i tworzy z nią duet idealny!  Co więcej danie robi się w pół godziny więc jest idealne dla wszystkich zabieganych! Moja wersja tej potrawy jest wzbogacona o suszone pomidory, które w razie gdy brak ich w Waszej kuchni można pominąć... ;)  Dość gadania czas ugotować najlepsze cukinie w tym sezonie.

Składniki: (dla 2 osób)
2 średnie młode cukinie (po ok.20cm)
6 suszonych pomidorów w zalewie olejowej
3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
1/2 łyżeczki suszonego imbiru
1 mała cebula
1 serek z niebieską pleśnią (100g)
sól, pieprz do smaku

Cukinie umyć, osuszyć, przekroić wzdłuż na dwie połówki.
Łyżeczką wybrać miąższ. Łódeczki cukiniowe lekko posolić i popieprzyć.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180stopni. Podpiec 10min.
W tym czasie na oleju z suszonych pomidorów podsmażyć posiekaną cebulkę i pokrojone w paseczki suszone pomidory. Gdy cebula się zeszkli dodać drobno pokrojony miąższ cukinii, całość podsmażać na średnim ogniu przez ok. 5 min. Po tym czasie przyprawić solą, pieprzem i imbirem.
Gotowym farszem napełnić podpieczone łódeczki na wierzch poukładać ser blue pokrojony w drobną kosteczkę. Wstawić do piekarnika, skręcić temp. do 170stopni, piec 25-30minut.
Podawać od razu po wyjęciu z piekarnika.

środa, 5 lipca 2017

Pizzetki

Gdy tylko odwiedza mnie moja kochana Judi ze swoim mężem Kamilem mam dodatkową motywację do upichcenia czegoś nowego i dobrego ;) Tym razem padło na pizzetki, które początkowo nie rokowały zbyt dobrze natomiast efekt końcowy okazał się całkiem spoko. Oczywiście nie są to pizzetki z pod ręki cioci Eli, które absolutnie skradły moje serce no ale Judyta i Kamil zgodnie stwierdzili, że były pyszne! :) Moje były w dwóch wersjach hawajskiej i wiejskiej. Tak naprawdę to co położymy na wierzch zależy od naszej wyobraźni. Przepis na ciasto zasięgnęłam z nieocenionej i jednej z moich ulubionych ksiażek Pauliny Stępień 'Mała Wielka Uczta'.

Składniki: (około 4-6 porcji)

Ciasto:
300g mąki pszennej
100g mąki orkiszowej
340ml wody
4 łyżki oliwy
7 g drożdzy instant lub 15g świeżych (ja użyłam instant)

Dodatki:
szynka
ananas
żółty ser
swojska kiełbasa
cebula
pieczarki

Sos:
4 łyżki koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczka oregano
sól, pieprz do smaku

Do miski wsypać mąkę, dodać wodę, oliwę i drożdże (jeśli są instant po prostu wsypać do miski jeśli świeże rozpuścić w odrobinie wody i wtedy dodać do reszty składników).
Z podanych składników wyrobić elastyczne ciasto, włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić na mniej więcej godzinę do wyrośnięcia.

Przygotować sos:
Koncentrat wymieszać z przyprawami.

Z ciasta formowac kulki, które lekko rozpłaszczyć. Posmarować sosem, ułożyć dodatki jeśli robimy hawajskie pizzetki to sos, ser, szynka i ananas, jeśli chcemy przygotować wiejskie położyć sos, ser, swojską kiełbasę, cebulę i pieczarki. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni i piec ok.17minut.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Pesto bazyliowe

Pesto to przysmak, który poznałam jeszcze w Szczecinie za sprawą Alicji, pewnego pięknego
przedpołudnia wpadłam do niej na tzw. dożywianie.. ;) Tak, Alicja była tą osobą, która mieszkała w domu rodzinnym stąd zawsze miała pełną lodówkę co w studenckich czasach nie zawsze jest tak oczywiste... ;) O pesto już nie wspominając... Aby zrobić swoje osobiste pesto musiałam czekać ładnych parę lat, bo aż 8 lat?! No ale lepiej późno niż wcale! Za sprawą mojego ulubionego i najlepszego pomocnika kuchennego Bosch msm67170 wyczarowałam pesto, które skradło moje serce do tego stopnia, że gdyby nie fakt, że makaron raczej do dietetycznych rzeczy nie należy a moje dupinka wymaga lekkiego tuningu to jadłabym go calutki tydzień!! ;) W przygotowaniu posiłkowałam się przepisem z Kwestii Smaku chociaż oczywiście w praniu wyszło tak, że proporcje zrobiłam wg własnego oka i tego co miałam pod ręką... ;)

Składniki (na porcję pesto idealną do 500g makaronu (czyli standardowego opakowania)

30g listków świeżej bazylii (1 cała szklanka dość ciasto upakowana)
30g orzechów nerkowca
5-10g płatków migdałowych
1 spory ząbek czosnku
15g startego parmezanu albo innego twardego dojrzewającego sera
3/4 szklanki oliwy z oliwek
sól, pieprz do smaku

Orzechy i płatki migdałowe uprażyć na patelni (ostrożnie, żeby nie przypalić, bo będą gorzkie!)
Wszystko razem zmiksować na jednolitą masę. 
Makaron ugotować do ulubionej miękkości, dodać pesto, wymieszać. Podawać.
Pesto można użyć również do innych celów jak smarowanie pieczywa, grzanek, nadziewanie roladek drobiowych, dodatek do sosu itp.


piątek, 30 czerwca 2017

Budyniowiec truskawkowy

To ciacho upiekłam rzutem na taśmę do weekendowej kawki przed tym jak moje kulinarne życie zeszło nieco na dalszy plan... :) Pewnej miłej soboty wpadłam na pomysł upieczenia biszkoptu z owocami z tego przepisu klik niemniej jednak miałam pewien niedosyt, że niedziela za pasem a ciacho takie zwyczajne dlatego postanowiłam pokombinować i zrobić przepis fusion, placek biszkoptowy mojej mamy o lekko zmienionych proporcjach i krem z budyniowca babci Niny. Pomysł okazał się świetny! Przepyszny, wilgotny i owocowy biszkopt z kremem budyniowym stanowią połączenie idealne. Ciacho eleganckie, letnie, spokojnie można je zrobić na imprezę i żadna gospodyni się nim nie powstydzi ;) U mnie w wersji z truskawkami ale spokojnie można je zrobić w wersji z brzoskwiniami, śliwkami, wiśniami lub jagodami owoce można dobrać dowolne w zależności od sezonu.

Składniki: (na blaszkę 24x30cm)

Ciasto: 


6 jajek
3 szklanki mąki
1,5szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki olejku cytrynowego
1/3 szklanki oleju
30-40dag odszypułkowanych truskawek

Krem:


2 budynie waniliowe
3 szklanki mleka
4 łyżki cukru
1 kostka masła lub margaryny

Jajka ubić z cukrem i cukrem wanilinowym na puszystą masę.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Łyżka po łyżce stale miksując dodawać do masy jajecznej.
Dobrze połączyć, na koniec cienką stróżką wlać olej i olejek. Zmiksować.
Na blaszce wyłożonej papierem wyłożyć osuszone truskawki, zalać ciastem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec około 45-55minut do tzw. suchego patyczka.
Wystudzić.


Przygotować krem:
2 szklanki mleka zagotować z cukrem. W 1 szklance rozrobić proszek budyniowy. Wlać do gotującego się mleka, zagotować gęsty budyń. Wystudzić. Masło utrzeć na puch łyżka po łyżce dodawać budyń, utrzeć na puszystą masę.

Ciasto przekroić wzdłuż. Część z owcami ułożyć na spodzie tak aby warstwa owoców była na górze, na to posmarować krem i przykryć drugim plackiem. Całość posypać cukrem pudrem i dobrze schłodzić. 



środa, 28 czerwca 2017

Szynka w sosie grzybowo-cebulowym

Gdy w mojej lodówce zalega spora liczba produktów wołających 'wykorzystaj nas już, bo się popsujemy!' w mojej głowie buzuje tysiąc kulinarnych myśli na minutę! :) Tak też było przy tej szynce :) W zamrażarce od dłuższego czasu na swoje pięć minut czekała szynka z ekologicznego wieprzka, zamrożone pieczarki, a w lodówce wołała do mnie kremówka ;) Tak powstał pomysł na szynkę, która okazała się tak pyszniutka, że trzeba podzielić się z Wami przepisem... ;)

Składniki:
70dag szynki wieprzowej (można użyć innego mięsa, wtedy czas obróbki termicznej może zostać wydłużony - jeśli mówimy o wołowinie lub skrócony - jeśli chcemy przygotować drób ;)
300ml śmietanki słodkiej kremówki
3 średniej wielkości cebule
500g pokrojonych w plasterki pieczarek
2 solidne garście suszonych grzybów
1 łyżka smalcu wieprzowego lub gęsiego
sól, pieprz, marynata staropolska KAMIS

Szynkę pokroić w grubsze plastry, lekko rozbić, natrzeć marynatą. Odstawić na kilka godzin do lodówki - najlepiej na noc.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, obsmażyć mięso na złoty kolor z obu stron. Przełożyć do brytfanki lub głębszej blaszki.
Cebulę pokroić w piórka i zeszklić na tłuszczu pozostałym z mięsa, dodać pieczarki podsmażać do momentu aż z pieczarek wyparuje woda. Wkruszyć suszone grzyby, podlać odrobiną wody, dusić ok.5-8minut. Po tym czasie wlać śmietankę zagotować i wylać sos na mięso. Brytfankę przykryć pokrywką a jeśli pieczemy mięso w blaszce przykryć szczelnie folią aluminiową.
Piec w piekarniku nagrzanym do 190stopni  przez około 1,5godziny.
Podawać z ziemniakami lub kaszą i ulubioną surówką :)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Konfitura truskawkowa

Kto mnie zna bliżej, to wie, że ostatnimi czasy jest u mnie dość gorąco a w zasadzie było teraz jest upalnie i bynajmniej nie chodzi tutaj o pogodę... ;) Aby nie tracić ani chwili i aby sezon truskawkowy nie przeszedł mi koło nosa mając okazję na zrobienie zapasu konfitury truskawkowej na zimę postanowiłam działać od razu jak tylko za sprawą Anetki stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch koszyków truskawek. Konfitura robiona była na tzw. 'oko' i powiem Wam, że dobrze, że zapisałam sobie proporcję, bo gdyby do przyszłego roku dopadła mnie demencja nie wybaczyłabym sobie straty tego pysznego przepisu :) Konfitura wyszła w tzw. punkt, w sam raz kwaskowato-słodka, genialnie pachnie latem, jest po prostu idealna! Idealna do tego stopnia, że już część słoiczków została skonsumowana... :)


Składniki: (na 12 małych słoiczków ok. 5l dżemu)

3kg oczyszczonych i pokrojonych w mniejsze (ale nie drobne!) kawałki
350g cukru
3 łyżeczki naturalnej pektyny
sok z 1 cytryny

Do garnka z grubym dnem (najlepiej nieprzywierającym) włożyć truskawki, dokładnie wymieszać z pektyną. Wstawić na gaz, gotować truskawki ok. 10minut na srednim ogniu dość często mieszając. Po tym czasie dodać cukier oraz sok z cytryny. Wymieszać i gotować na wolnym ogniu kolejne 15minut,
Po tym czasie wyłączyć ogień. Odczekać chwilę, Mieszać od czasu do czasu - w ten sposób pozbędziemy się piany, która wytworzyła się podczas gotowania.
Do wyparzonych słoiczków rozlać dżem, zakręcić i odstawić do góry dnem.
Następnie słoiczki pasteryzować podczas mokrej pasteryzacji ok. 10 minut od zagotowania.
Wyjąć, przestudzić, schować do spiżarki :)


środa, 14 czerwca 2017

Chińszczyzna, która robi się sama (p.Doroty)

Pani Dorota to moja wieloletnia sąsiadka z Pomorza dzięki, której mam niezawodny przepis na paprykę konserwową, na którą przepis prezentowałam Wam przy okazji przetworów. Ten przepis przesłała mi Ela, która podczas jednej z rozmów telefonicznych zareklamowałam mi przepis Pani Doroty. Korzystając z soboty gdy mój M. jest w domu postanowiłam przygotować chińszczyznę właśnie z tego przepisu, co prawda nieco go zmodyfikowałam niemniej jednak trzon przepisu pozostał :) Jak dla mnie przepis kompletna petarda! Obiad, który robi się sam a jego smak jest po prostu obłędny! Dla wszystkich fanów jednogarnkowych potraw, które robią się praktycznie same to przepis po prostu idealny! :)

Składniki: (na solidne naczynie żaroodporne - 6 dorosłych osób)
70dag piersi z kurczaka lub innego dowolnego mięsa drobiowego (udka, skrzydełka, podudzia, co kto lubi)
przyprawa do kurczaka (u mnie czubrica i przyprawa kurczak złocisty)
1 opakowanie mrożonej mieszanki chińskiej
2 szklanki suchych ziaren ryżu (4 woreczki)

Zalewa: (jak dla mnie zalewy było za dużo, pewnie wynikało to z wielkości mojego naczynia żaroodpornego)
6 szklanek wody
1/2 łyżeczki ostrej papryki
2 łyżeczki naturalnej jarzynki (vegeta dla odważnych ;) )
0,5 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka czosnku granulowanego
7 łyżeczek pikantnego ketchupu
1/3 szklanki oleju (w oryginalne było 0,5 tyle dałam i wg mnie można ten olej jednak zredukować... ;) )

Wszystkie składniki zalewy zagotować.

Suchy ryż wyspać na dno naczynia żaroodpornego.
Na ryż włożyć mrożonkę.
Na mrożonkę zaś zamarynowane wcześniej mięso.
Całość zalać zagotowaną zalewą.
Wstawić do piekarnika i piec ok. 60minut w 200 stopniach.
Jeśli pieczemy piersi  kurczaka wtedy warto początkowo na połowę czasu przykryć całość folią aluminiową aby piersi zbytnio się nie spiekły, jeśli wykorzystujemy inne części kurczaka pieczemy bez przykrycia.
U mnie chińszczyzna podana w towarzystwie surówki z białej kapusty na styl chiński klik.

Printfriendly